W wydaniu

Zdrajców mamy dzisiaj podanych na tacy

Całkiem niedawno pisałem, że jedynym plusem wojny hybrydowej wydanej...

Zemsta Berlina

Premier Mateusz Morawiecki rozpoczął posiedzenie rządu, siedząc wygodnie w fotelu...

Wojna w Las Vegas

W tym tygodniu Polska była rozpolitykowana do granic możliwości,...

Czas do wariatkowa, profesorku Sadurski

Profesorek Wojciech Sadurski w swoim lewackim móżdżku ubzdurał sobie, że...

Kto chce wojny secesyjnej w USA?

Czyż nie jest głupotą krzyczenie, że muszą się zaszczepić,...

TO NIE JEST BAJKA…

Nie wszystkie nastolatki chcą się pogodzić z racjami rodziców....

Uwaga, dywersant!

Bartosz T. W. przedstawia się jako „wicenaczelny” brudnej gazety....

Wielki wstęp do tyranii

Nie ma już znaczenia, jaki pretekst zostanie wybrany do...

Koniec polityki ustępstw?

Do Brukseli powinien pójść sygnał: albo się cofniecie, albo...

Wielki Kabaret Październikowy

Niedziela jak niedziela, plac Zamkowy jak plac Zamkowy, bez...

Koniec polityki ustępstw?

Do Brukseli powinien pójść sygnał: albo się cofniecie, albo będziemy kontynuowali kurs na stopniowy polexit i „wygaszanie” naszego członkostwa (tak! należy komunikować to „brukselczykom” w zakulisowych rozmowach zupełnie otwarcie). Bruksela chciała zbyt dużo połknąć – więc musimy stanąć jej kością w gardle. Albo się opamięta, albo się nami udławi.

I. KON-STY-TU-CJA!
Wreszcie! KON-STY-TU-CJA! KON-STY-TU-CJA! Trybunał Konstytucyjny za piątym podejściem rozpatrzył w końcu wniosek premiera Morawieckiego w sprawie wyższości prawa unijnego nad krajowym – i orzekł to, co orzec musiał: nadrzędność prawa unijnego nad ustawami (ale nie nad Konstytucją!) dotyczy jedynie obszarów delegowanych na mocy traktatów na szczebel unijny. Wyrok jest więc próbą przywrócenia normalności – respektujmy te dyrektywy, decyzje i wyroki unijnych instytucji, które wynikają z przyznanych tym organom traktatowych kompetencji.
Innymi słowy: co innego, gdy Komisja Europejska czy TSUE poruszają się w ramach swych prerogatyw, a co innego, gdy próbują te ramy przekraczać, uzurpując sobie nienależne uprawnienia w stosunku do państw członkowskich, samowolnie poszerzając zakres swej władzy i jurysdykcji metodą faktów dokonanych – z czym ostatnio mieliśmy nagminnie do czynienia, czy to w postaci bezprawnego wstrzymania środków z Funduszu Odbudowy, czy równie bezprawnych uroszczeń TSUE do decydowania o kształcie polskiego sądownictwa. Przykładowo, gdy TSUE wydawał wyrok w sprawie kredytów frankowych, był jak najbardziej „w prawie”, bowiem orzekał na podstawie stosownej dyrektywy dotyczącej praw konsumenckich – lecz gdy zaczął się mieszać do prawa kształtującego ustrój sądów powszechnych, rażąco przekroczył zakres swej jurysdykcji, ponieważ kwestie ustrojowe są wyłączną kompetencją państw członkowskich. A zatem, wyrok Trybunału Konstytucyjnego to nic innego jak obrona polskiego porządku prawnego i Konstytucji przed brukselską samowolą i bezprawiem.