W wydaniu

Krzesło

Każdy ma w domu. Krzesła są dziś robione we...

Niezwykła historia sześciu rozbitków z Ata

Powieść angielskiego pisarza, laureata nagrody Nobla Williama Goldinga „Władca...

Największa tajemnica Francji – człowiek w żelaznej masce

Natychmiast po jego śmierci, całe wyposażenie celi zostało spalone,...

Średniowieczne zombiaki. Kiedy ciała wstawały z grobu

Średniowieczne źródła podają różne sposoby radzenia sobie z niespokojnymi...

Jak komuniści walczyli ze świętością

Jedna z wersji głosi, że po wystosowanym przez polskich...

ORP „Burza” na wodach II wojny

ORP „Burza” nie tylko przetrwał wojnę, ale przepłynął naprawdę...

Pociąg pancerny „Śmiały” – niezdobyta forteca polska

Pierwsze pociski „Śmiałego” trafiły w cysterny, powodując wybuchy paliwa. Zapłonęły...

Powstanie na półwyspie Shimabara, czyli japońska walka o wiarę

Doprowadzeni do ostateczności mieszkańcy półwyspu Shimabara i archipelagu Amakusa...

700 mln euro nagrody za atak na Polskę

Komisja Europejska poinformowała, że przekaże Białorusi 700 mln euro na...

O, Mława!

Do kwatery głównej Totalnej Opozycji wszedł zdyszany poseł Michał...

Kroniki tygodniowe: ziarna i plewy

Trzaskowskiemu chodzi nie tylko o „zrobienie na złość” patriotom, ale o także o zmniejszenie bezpieczeństwa w stolicy i prowokację wobec policji.

Arbitralną decyzją jednej osoby na Polskę nałożona została kara finansowa za niezawieszenie przepisów dotyczących Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Wysokość kary wynosi milion euro dziennie, zatem odpowiednio – 7 mln euro tygodniowo i 31 mln euro miesięcznie. Wydający takie postanowienie wiceprezes TSUE Lars Bay Larsen okazał się podwójnym (po)gwałcicielem. Po pierwsze, pogwałcił prawo Polski, jako suwerennego i niepodległego państwa, do stanowienia za pomocą aktów prawnych ustroju sądów krajowych. Po drugie, wymaga od Polski pogwałcenia własnego porządku prawnego. Działającej de lege artis Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego nie można bowiem natychmiastowo zawiesić, ot tak sobie, z powodu widzimisię TSUE i europejskich biurokratów. Do tego potrzebny jest proces ustawodawczy.

Niestety, wszystko wskazuje na to, że proces taki nastąpi. „Zlikwidujemy Izbę Dyscyplinarną w tej postaci, w jakiej funkcjonuje ona obecnie i w ten sposób zniknie przedmiot sporu” – zapowiadał jeszcze na początku sierpnia wicepremier Jarosław Kaczyński. Likwidacja Izby Dyscyplinarnej nie będzie oczywiście natychmiastowa – z przyczyn taktyczno-wizerunkowych, niemniej nastąpi niechybnie. „Izba Dyscyplinarna w naszym przekonaniu się nie sprawdziła, nie działa tak jak trzeba” – powiedział kilka dni temu wiceminister spraw zagranicznych Piotr Wawrzyk. Trudno nie odnieść wrażenia, że takie stwierdzenie to nic innego jak tworzenie alibi dla podporządkowania się dyktatowi Unii Europejskiej. PiS „pękło” w sprawie nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, więc zapewne ugnie się i tym razem. Niestety, po 6 latach rządów Zjednoczonej Prawicy okazuje się, że w wielu kwestiach tyle mamy niezależności, na ile nam zagranica pozwoli.