W najnowszym wydaniu:

01

Współczesna kultura i chrześcijaństwo

„Współczesne ideologie stanowią swoistą pogańską reakcję na religię chrześcijańską. Jaką postawę zająć wobec nich? Na pewno w nowej odsłonie, w nowym kontekście historycznym powraca słynne wołanie św. Jana Pawła II Wielkiego z samych początków jego pontyfikatu: »Non abbiate paura!« – »Nie lękajcie się!« – mówi w rozmowie z jednym z tygodników metropolita krakowski ksiądz arcybiskup Marek Jędraszewski. „Pogańska reakcja” na chrześcijaństwo przejawia się nie tylko w ideologii, ale też we współczesnej kulturze. Zresztą ta ostatnia przesiąknięta jest ideologią, jak chyba nigdy dotąd w świecie Zachodu i w Ameryce.

Skąd pochodzą nowi barbarzyńcy?
„Nie ulega wątpliwości, że są to dzieci rewolucji 1968 r. Dzisiaj pragną zawładnąć umysłami i sercami Polaków. Przychodzą do nas, uzbrojeni m.in. w Internet, który ma ogromną siłę rażenia. Przychodzą do nas, głosząc przy tym pewne pseudoprawdy, zwłaszcza w postaci ideologii gender, która nawet twórcom rewolucji ’68 wydawałaby się zapewne całkowitą umysłową aberracją”, komentował metropolita krakowski ideologiczny napór środowisk nowej lewicy, która przedzierzgnęła się we współczesnych Wandalów.
Sukces pokolenia ‘68 nie wziął się z tego, iż aktywiści ruchu kontrkultury do swych racji zdołali przekonać racjonalnymi argumentami rzesze. W miejsce tego, wykorzystując prawa, jakie dawała obywatelom liberalna demokracja, przypuścili szturm na instytucje państwowe i prywatne, a w „długim marszu” opanowali je, zyskując w ten sposób potężne narzędzie sprawcze, wymuszające obecnie na ludziach jeśli nie hołdowanie, to niesprzeciwianie się absurdom lansowanym przez niegdysiejsze „dzieci kwiaty”, a zwłaszcza przez ich uczniów. Bowiem, jak słusznie zauważył abp Marek Jędraszewski, nawet wielu twórcom rewolucji ’68 nie przyszłaby na myśl większość z aberracji lansowanych obecnie przez współczesnych lewackich ideologów.
O tym, jak skutecznie aparat państwowy sprzęgnięty z propagandą potrafi wymuszać na ludziach podporządkowanie się niedorzecznym, często sprzecznym wzajemnie, zmieniającym się co chwila nakazom i zakazom, widzimy dziś, w związku z trwającym od ponad roku teatrem absurdu, zwanym „pandemią kowidową”. Nie tylko bierzemy w nim udział, ale robimy to bez jakichkolwiek sprzeciwów. A niektórzy z nas grają w tym osobliwym teatrze tak jakby do swej roli przygotowywali się całe dotychczasowe życie.