W wydaniu

Krzesło

Każdy ma w domu. Krzesła są dziś robione we...

Niezwykła historia sześciu rozbitków z Ata

Powieść angielskiego pisarza, laureata nagrody Nobla Williama Goldinga „Władca...

Największa tajemnica Francji – człowiek w żelaznej masce

Natychmiast po jego śmierci, całe wyposażenie celi zostało spalone,...

Średniowieczne zombiaki. Kiedy ciała wstawały z grobu

Średniowieczne źródła podają różne sposoby radzenia sobie z niespokojnymi...

Jak komuniści walczyli ze świętością

Jedna z wersji głosi, że po wystosowanym przez polskich...

ORP „Burza” na wodach II wojny

ORP „Burza” nie tylko przetrwał wojnę, ale przepłynął naprawdę...

Pociąg pancerny „Śmiały” – niezdobyta forteca polska

Pierwsze pociski „Śmiałego” trafiły w cysterny, powodując wybuchy paliwa. Zapłonęły...

Powstanie na półwyspie Shimabara, czyli japońska walka o wiarę

Doprowadzeni do ostateczności mieszkańcy półwyspu Shimabara i archipelagu Amakusa...

700 mln euro nagrody za atak na Polskę

Komisja Europejska poinformowała, że przekaże Białorusi 700 mln euro na...

O, Mława!

Do kwatery głównej Totalnej Opozycji wszedł zdyszany poseł Michał...

Kroniki tygodniowe: ziarna i plewy

Funkcjonariusze z pierwszej linii broniący polskiej granicy, zostali zaatakowani także od tyłu – jak ciosem nożem w plecy, a raczej sztachetą albo obuchem w tył głowy.

Kryzys wciąż trwa, ale jest już chyba po przesileniu. Symboliczny pozostaje fakt, że 18 listopada odleciał z Mińska pierwszy samolot, który zabrał z powrotem do Iraku kilkuset nielegalnych imigrantów, którym marzyło się dolce vita (słodkie życie) w Europie. Nie doszłoby do tego, gdyby nie twarda i konsekwentna postawa polskiego rządu, gdyby nie obrona naszej granicy, w której do wsparcia Straży Granicznej skierowane zostały oddziały Wojska Polskiego oraz policji. Po 1945 r. żadne państwo w Europie tak twardo nie broniło swoich granic. Owszem, w 2015 r. podobny kłopot miały Węgry – wówczas premier Viktor Orbán wprowadził w swoim kraju stan wyjątkowy, skierował na granicę z Serbią, przez którą przechodzili „nielegalsi”, oddziały wojska i rozpoczął budowanie tam ogrodzenia. Ale w przypadku Węgier nie dochodziło do otwartych ataków zorganizowanych grup imigrantów na osoby strzegące granicy państwa. W Polsce taka sytuacja miała miejsce, więc granicy trzeba było bronić dosłownie, w sensie fizycznym, z narażeniem zdrowia naszych funkcjonariuszy. To była walka z agresją.

W takiej sytuacji funkcjonariusze z pierwszej linii zostali zaatakowani także od tyłu – jak ciosem nożem w plecy, a raczej sztachetą albo obuchem w tył głowy. Zostali zaatakowani przez swoich, a raczej teoretycznie swoich: przez polskich lewaków i zwolenników totalnej opozycji, którym nienawiść do rządu Zjednoczonej Prawicy odebrała całkowicie nie tylko zdrowy rozsądek, ale także instynkt samozachowawczy i resztki podstawowej lojalności wobec państwa jako instytucji. Oni okazali się V kolumną agresorów.

Warto odnotować, że w czasie kryzysu granicznego bardzo mało odnotowaliśmy krytyki polskiego rządu ze strony Unii Europejskiej, zazwyczaj tak wyrywnej do krytykowania, karcenia i potępiania Polski. Sprawa jest oczywista: Niemcy doskonale zdawały sobie sprawę, że Polacy bronią także ich granicy, co więcej – wykonują za nich czarną robotę.