W najnowszym wydaniu:

Gdzie są granice szaleństwa?

Kuriozalne hasła różnej maści środowisk spod ciemnej gwiazdy powtarzane „na serio” przez rzekomo poważnych polityków, wydatnie obniżają poziom debaty publicznej i tworzą fałszywe przeświadczenie, że warto je w ogóle brać pod uwagę w dyskursie.