W wydaniu

Kompromitacja tygodnia

Oczywiście największą kompromitacją minionego tygodnia jest sprawa serbskiego tenisisty...

Bartłomieju, gorzałka ino tęgiej głowie służy

Hitem ubiegłego tygodnia była scena, w której podczas obrad sejmu...

Profesor z Francji demaskuje fałsz szczepień!

Zeznania złożone we francuskim parlamencie przez profesora Christiana Perronne, przez...

Celebrytki w akcji szerzenia paniki pandemicznej

Gdy obserwuję szaleństwo pandemiczne w krajach ogarniętych covidową paniką...

Słowo o wolności

Prawo do wolności jest najważniejszym prawem człowieka i obywatela. Oczywiście...

Republikanie żądają nowych sankcji przeciwko Rosji

Senator Marco Rubio przedstawił nowy projekt sankcji wymierzonych w Rosję....

Niemcy wymagają polityki socjalnej PiS

Ekonomiści wskazują na konieczność likwidacji różnic socjalnych pomiędzy bogatymi...

Święci Pańscy, docent Myszkin i totalitaryzm

Niewolnictwo rodzi się w głowie, a jego oczywistym objawem...

„Polexit bez polexitu”

Należy postawić na twardą, lecz kontrolowaną konfrontację. Nasze trudne...

POLAK WĘGIER DWA BRATANKI. POLSKI ŻOŁNIERZ – WIELKI BOHATER

Pisałem o wspaniałych Polakach nieco zapomnianych, a teraz pragnę przypomnieć postać...

„Polskie” Radio 24

Piąty stycznia, szósta rano. Słucham Polskiego Radia 24. Po wiadomościach przegląd prasy.

Najpierw „Nasz Dziennik”. Redaktorzy Polskiego Radia (zwłaszcza żydowskiego Programu II) nie lubią tego tytułu. Cytują go z musu, jakby im nakazano. Całe lata opierali swoje „przeglądy” na brudnej gazecie. To ich alfa i omega, tuba „transformacji ustrojowej”, rzekomego „upadku komunizmu w Polsce”. Po roku 2016 „muszą” cytować także „Nasz Dziennik”, ten „organ Rydzyka”. Skoro muszą, to robią to, ale byle jak. Tak samo i tym razem. Wartościowy artykuł na stronie pierwszej „NDz” („Sieć niszczy dzieci”) redaktor „przeglądu” kwituje krótko i złośliwie: „A gdzie rodzice?”. Udaje, że na tym tylko polega problem. Prości rodzice po całodziennej, ciężkiej pracy powinni wieczorem „monitorować” Internet! Kupili synowi taniego laptopa, bo czują instynktownie, że powinien mieć obycie z siecią, z elektroniką, od tego zależy, czy będzie mu lżej niż jego rodzicom. A tu mądry redaktorzyna mówi im: To wasza wina, że dzieciak ogląda nie te strony, co powinien!