W najnowszym wydaniu:

Długi cień Bismarcka

Dziś Niemcy wykonują całkiem podobny ruch, jaki wykonał Bismarck podczas powstania styczniowego, mający przywiązać do nich Rosję – jednak Polskę zastąpiła Ukraina. Niemcy ostentacyjnie wręcz zachęcają Putina do agresji, blokując ze wszystkich sił pomoc dla Kijowa. Wiedzą, że Rosja po ewentualnym ataku będzie skompromitowana w oczach światowej opinii publicznej tak, jak po stłumieniu powstania styczniowego – i przez to ponownie skazana na sojusz z Berlinem. Wiedzą również, że aby zachować niezbędną im do gospodarczego rozwoju Mitteleuropę, muszą podzielić się w niej wpływami z Rosją – i dlatego tak zależy im na obsadzeniu w Warszawie swych protegowanych, którzy posłusznie wykonają każde polecenie berlińskiej centrali. Historia dzieje się na naszych oczach…

Na powitanie
Witam serdecznie Czytelników „Zakazanej Historii”, na łamy której zostałem zaproszony przez Redaktora Piotra Bachurskiego. Ci z Państwa, którzy być może znają mnie z artykułów publikowanych w zaprzyjaźnionych „Polsce Niepodległej” czy „Warszawskiej Gazecie” wiedzą, że na ogół zajmuję się tematyką bieżącą, w tym analizami społeczno-politycznymi, często w kontekście międzynarodowym – dlatego też nie ukrywam, że pisanie do czasopisma o profilu historycznym stanowi dla mnie pewne novum i wyzwanie. Postanowiłem zatem przyjąć konwencję łączącą wątki historyczne z teraźniejszością – wychodząc od wydarzeń historycznych, ukazywać rozmaite analogie, procesy tudzież ich konsekwencje rzutujące na czasy współczesne. Historia nie jest bowiem martwą, zamkniętą księgą – przeciwnie, bliska jest mi maksyma Józefa Szujskiego, głosząca, iż fałszywa historia jest mistrzynią fałszywej polityki. Dlatego też zachodzi potrzeba, by tę historię wciąż odczytywać i interpretować na nowo – mając w tyle głowy sformułowaną przez francuskiego historyka Fernanda Braudela koncepcję „długiego trwania”. Można wręcz rzec, iż historia dzieje się dziś – o czym, mam nadzieję, te moje mini-eseje Państwa przekonają.