W najnowszym wydaniu:

01

Kroniki tygodniowe: ziarna i plewy

Zadanie dla Zjednoczonej Prawicy: należy wreszcie zlikwidować państwowe Święto Pracy, a w zamian ustanowić 1 maja ustawowo wolnym od pracy Dniem Antykomunizmu.

Od jakiegoś czasu regularnie powraca dyskusja na temat wyburzenia Pałacu Kultury i Nauki im. Józefa Stalina w Warszawie. Wszystkim, którzy w taki symboliczny sposób chcieliby rozprawić się z dziedzictwem komunizmu, proponuję najpierw znacznie łatwiejszą rzecz: rezygnację z 1 maja jako święta państwowego.

Po przerwie spowodowanej tzw. długim majowym weekendem przychodzi nam podsumować minione dwa tygodnie. Owa „majówka” jest już w naszym kraju niezwykle popularną nową świecką tradycją. Warto jednak przypominać, że pod pozorem długiego weekendu pozostawiono w kalendarzu świąt państwowych tzw. Święto Pracy, obchodzone 1 maja. A to przecież ohydna pamiątka czarnych (a właściwie: czerwonych i krwawych) czasów komunizmu. Święto Pracy ustanowiono w Polsce w 1950 r. i przez kolejne 38 lat w tym dniu świętowano i fetowano kłamstwo, chwalono totalitaryzm oraz podporządkowanie Związkowi Sowieckiemu. Przy okazji łamano ludzi, zmuszając ich do uczestnictwa w tych czerwonych celebrach. Zatem powinno być oczywiste, że wraz z nastaniem wolnej III Rzeczypospolitej – 1 maja zniknie. To, że dzień ten wciąż pozostaje świętem państwowym, oznacza, że w sferze symboli oraz ich kontynuacji żyjemy w państwie postkomunistycznym.