W najnowszym wydaniu:

Warszawska Gazeta

GRAD-obicia nie będzie

Kiedy wracam pamięcią do wyborczego zwycięstwa PiS-u z 2015 r., przypominam sobie, jak z mównicy sejmowej obiecywano nam, że wszyscy zdrajcy, złodzieje i aferzyści związani z poprzednią ekipą zostaną rozliczeni i ukarani, nie bardzo wierzyłem w to „wszyscy”, ale liczyłem, że przynajmniej nieunikniona kara spotka winnych „Smoleńska”, oraz wierzyłem mocno, że nie ma takiej opcji, aby służby specjalne i organy ścigania nie dopadły w końcu Aleksandra Grada.

Czas nieubłaganie biegnie i dam głowę, że nawet dzisiejsi trzydziestoparolatkowie interesujący się polską polityką nie wiedzą, któż to jest Aleksander Grad. Przyznam szczerze, że z dużym zaskoczeniem trzy tygodnie temu, śledząc Internet, wyczytałem, że:

– „Gazeta Polska” ujawniła, jak spółki związane z byłym ministrem w rządzie Donalda Tuska, Aleksandrem Gradem, zarobiły w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy miliony na kontraktach ze spółkami energetycznymi. Sprawy opisane przez GP są przedmiotem zainteresowania śledczych. „Gazeta Polska” przypomniała, że 60-letni Aleksander Grad przez cztery lata zasiadał w fotelu ministra skarbu. Potem kierował państwową spółką mającą wybudować w Polsce elektrownię atomową. Obecnie jest związany z zarządzaną przez syna Pawła grupą MGGP, świadczącą usługi inżynieryjne, w tym m.in. wykonywanie zdjęć lotniczych. Od 2020 r. były minister zasiada w radach nadzorczych nie tylko spółki MGGP, ale także podmiotów zależnych: MGGP Aero i Vimap.