W najnowszym wydaniu:

01
Warszawska Gazeta

Pożegnanie premiera

Gdyby Naczelnik zaczynał każdy piątkowy poranek od lektury najnowszej „Warszawskiej Gazety”, to uniknąłby wielu kosztownych pomyłek. Najwyraźniej wolał słuchać medialnych lizusów futrowanych publicznymi pieniędzmi. Tak się mści alienacja władzy i zamykanie się we własnej „bańce”.

I. Morawiecki na gorącym krześle

Mateuszowi Morawieckiemu zaczyna się palić grunt pod stopami. Takiej ilości „kontrolowanych przecieków” do mediów ze strony rozczarowanego jego polityką aparatu PiS chyba jeszcze nie było, to zaś oznacza, że w Zjednoczonej Prawicy wrze jak nigdy dotąd. Do niedawna pierwsze skrzypce grała tutaj Solidarna Polska, która zresztą od samego początku miała rację, wskazując na pułapki związane z naszą ustępliwą polityką wobec Unii Europejskiej. Głosy te w pewnym momencie stały się na tyle częste, że Morawiecki poczuł się zmuszony, by przeforsować kuriozalną uchwałę zakazującą ministrom publicznej krytyki poczynań rządu, co samo w sobie świadczy o temperaturze politycznego sporu. Teraz jednak do „ziobrystów” dołączyli członkowie Prawa i Sprawiedliwości – i to ci z twardego, partyjnego jądra, których wypowiedzi, choć póki co przeważnie anonimowe, nie różnią się od tego, co mówi Zbigniew Ziobro, Janusz Kowalski czy Patryk Jaki. Wygląda na to, że do pisowskich działaczy dotarły wreszcie z całą mocą rozmiary klęski poniesionej w konflikcie z Brukselą i tego, jakim obciążeniem dla całego obozu rządzącego staje się osoba premiera Morawieckiego, który był twarzą unijnej polityki. Krótko mówiąc, zorientowali się, że mogą przez niego przegrać wybory.