W najnowszym wydaniu:

01
Warszawska Gazeta

CZAS ODDAĆ SPRAWIEDLIWOŚĆ BEACIE SZYDŁO

Myślę, że dzisiaj o wiele uczciwiej byłoby uderzyć się publicznie we własne piersi i przyznać, iż nadszedł czas powrotu do twardej polityki rządu premier Beaty Szydło. To wtedy doszło do pierwszych ataków na polskie reformy i trzeba dodać, że ataków nieskutecznych z powodu twardej postawy szefowej polskiego rządu.

Ósmego grudnia 2022 r. minie pięć lat od dnia, w którym prezydent Andrzej Duda przyjął dymisję rządu premier Beaty Szydło i desygnował na jej miejsce ówczesnego ministra rozwoju i finansów Mateusza Morawieckiego. Wyborcy PiS byli podzieleni tą decyzją, która według licznych komentatorów oznaczała początek sukcesji do partyjnego tronu zapowiadanej przez Jarosława Kaczyńskiego. Po tych pięciu latach według mnie szanse Morawieckiego na zastąpienie Jarosława Kaczyńskiego drastycznie zmalały i oscylują dzisiaj w okolicach zera.

Na całościową ocenę rządów Mateusza Morawieckiego przyjdzie jeszcze czas, ale warto przypomnieć główne argumenty, którymi tłumaczono wymianę Beaty Szydło na Morawieckiego. Otóż nowy premier dzięki karierze w biznesie miał pozyskać zaufanie kręgów biznesowych. Tyle że głównym zadaniem Europejczyka, a nawet światowca Morawieckiego miało być radykalne poprawienie opinii o rządzie PiS za granicą i wygaszenie ostrych konfliktów z Unią Europejską, Berlinem i Paryżem, do których rzekomo miała doprowadzić Beata Szydło i jej ekipa. Najbardziej radykalni zwolennicy prawicy oraz krytycy III RP wymianę szefów rządu określili jako „zboczenie na liberalno-lewackie tory”, a sytuację wyboru między Beatą Szydło i Mateuszem Morawieckim nazwali alternatywą pod tytułem: albo prawica, albo wszawica.