W najnowszym wydaniu:

01
Warszawska Gazeta

Miś na miarę naszych czasów

Nie kibicuję spełnieniu się czarnego scenariusza, ale nie jest wykluczone, że Stadion Narodowy stanie się takim samym symbolem dziadostwa, korupcji i propagandy sukcesu jak tytułowy bezużyteczny wiklinowy miś z komedii Barei.

Stadion Dziesięciolecia w Warszawie istniał przez 53 lata, a w czasach PRL jego pełna nazwa brzmiała Stadion Dziesięciolecia Manifestu Lipcowego. Od przemian ustrojowych w 1989 r. stał się największym targowiskiem w Europie, nazywanym „Jarmark Europa”, i taką funkcję pełnił przez niemal 20 lat. To właśnie w niecce Stadionu Dziesięciolecia rozpoczęła się w 2008 r. budowa obecnego Stadionu Narodowego im. Kazimierza Górskiego, który stać się miał dumą Polski na co najmniej kilkadziesiąt lat z przyznaną mu czwartą (najwyższą) kategorią w klasyfikacji UEFA. Tyle że tuż przed tegorocznym Świętem Niepodległości, czyli zaledwie po dziesięciu latach użytkowania, wykryto na flagowej inwestycji rządu Tuska wadę konstrukcji stalowo-linowej, która grozi katastrofą budowlaną. Stadion zamknięto i, posługując się czarnym humorem, można by mu dzisiaj przywrócić nazwę Stadionu Dziesięciolecia, bo niestety tyle tylko przetrwał bez poważnego feleru. Miejmy nadzieję, że uszkodzenie da się szybko usunąć, ale rodzi się pytanie, czy to jedyna ukryta wada, która wyszła na jaw? Oczywiście nie licząc wykrytej w 2011 r. wady schodów, które groziły zawaleniem. Czy do tej sztandarowej inwestycji rządu Tuska nie przylgnie nazwa „Bubel Europa”?